Tagi

,

Halloween?? Nie dziękuję, nie celebruję i nie będę standardowo zaśmiecać Waszych głów opowieściami o genialnej charakteryzacji z namalowanym na twarzy suwakiem, który rozpina skórę, straszącymi kłami ledwo mieszczącymi się w szczęce, przebraniami i kadrami z filmu Krzyk, czy kolejnym przepisem
na zupę dyniową, tudzież świecącą głową z powycinanymi otworami.
Pozwolę sobie nadmienić, że całkiem niedawno świetnie bawiłam się w gronie bliskich podczas utworu, który w pracy sprzedała mi koleżanka. Lykke Li dodaje energii, skłania do rozmyślań, a już w stu procentach uskrzydla na parkiecie [również w aucie]. Znam wielu jej zwolenników od płci pięknej, przez brzydką, młodszych, starszych, zatwardziałych snobów czy też otwartych lekkoduchów.

Polecam do przesłuchania [na pewno ponownego, gdyż istnieje w sieci już od dłuższego czasu i od dobrych kilku chwil serwowana jest przez redaktorów wielu rozgłośni radiowych.

Lykke Li – I follow rivers

Reklamy