Tagi

, ,

Natchnęło mnie na letnie porządki w garderobie. Z zapałem rozpoczęłam od największej szafy, zabrałam się za selekcję ubrań. Zajęło mi to 1/4 weekendu, czyli sobotnie popołudnie. Ostatecznie okazało się, że zgromadziłam całkiem niezłą kolekcję dawno lub w ogóle nienoszonych ciuszków. Chętnie je odsprzedam lub podzielę się ze swoimi znajomymi. Każdy omysł na swapping w babskim gronie jest dobry ;) Ale żeby nie być gołosłowną, czy mało oryginalną, postanowiłam otagować swoją kolekcję i przygotowałam unikalną etykietę. Dlaczego nie?!? Personalizacja własnej garderoby: cieszy oko, wygląda stylowo i sprawia, że druga osoba pamięta, skąd w jej posiadaniu znalazła się ta sukienka czy owa bluzka.

A oto mój karnecik we własnej osobie:


Przy okazji pisania posta zakochałam się w Just friends Amy Winehouse..
Polecam na popołudniowy relaks:

Reklamy