Tagi

,

Nadeszły czasy masowego odtwarzania i „jarania się” twórczością południowoafrykańskiej grupy Die Antwoord . Mniej więcej z początkiem roku 2012 po raz pierwszy usłyszałam I fink U freaky .. w pamięć zapadły mi czarne zęby, wanna wypełniona smolistą cieczą, kontrastujący platynowy włos wokalistki oraz lekkie, a przy tym hipnotyzujące brzmienie elektro-rave. Krótka grzywa, długa lota, przekleństwa wypowiadane dziecięcym tonem – cała Yolandi!

Wracając do jarania się: dziś wpadł mi w ucho ich kolejny utwór
Baby’s on fire.. i kiedy tak oglądam klip, dochodzę do wniosku, że „ogień vel power” charakteryzuje każde ujęcie: pozytywnie nastrajająca do życia spluwa, majty starszego brata uganiającego się za absztyfikantami młodszej siostrzyczki, wszelakiego rodzaju szybkie wehikuły..
A z modowych kwestii: w rodzinie królują barwy typu candy baby pastel, powalają kapciuszki pikaczu, łańcuchy à la Mr.T i wymiatająca pośladkami koleżanka z podwórka. Składam pełen podziw dla montażu, ujęć, pomysłu, doboru kolorystycznego (elewacja, ściany sypialni, odzież tatusia i mamusi, wszystkie fashion sety Yolandi łącznie z obuwiem i zegarkami) a nawet graffitti (pracochłonne). Dopieszczony został każdy szczegół.

Dla zalogowanych użytkowników link do oficjalnej wersji ze śniadaniem:

Reklamy